2017-10-12

Wytrysk geniuszu marketingu.
Kurwa, dlaczego oni są tacy spierdoleni mózgowo?
Ja rozumiem, że nie nadają się do żadnej innej roboty, a syn brata szwagra musi też jakoś zarobić, ale bicz pliz.


Chuj z tym, że składa się toto ze stockowych scenek żywcem transplantowanych z USA - kartki latające w powietrzu przy dekoracji, puchary i medale na ścianach, jakiś krzywy konkurs matematyczny (*), amfiteatralna sala wykładowa jakich pełno na uniwersytetach, z portretem zapewne fundatora, kolorowi studenci, zbyt chujowa jakość, żeby przeczytać treść naklejek na komputerze i tytuły książek.
To mogło działać naście lat temu, gdy aspiracje i poczucie niższości jeszcze działały. Teraz to żal.pl. Ale to pryszcz.

Klu to treść. Jest przezajebista, zwłaszcza w obecnej sytuacji - na rynku pracy brak nawet nie tyle programistów, co ludzi z odpowiednią kulturą z nauk ścisłych.
Różni ludzie kombinują albo udają że kombinują, jak to ogarnąć, bo wykluczenie cyfrowe i tym podobne pierdoły. Wychodzi im jak zwykle.

I w takiej sytuacji jakiś krewny i znajomy królika ze swej świadomości wysrywa spot, którego finalny przekaz jest taki, żeby nie słać bachora na żadne konkursy, bo będzie się miało bardziej przejebane przez kolejne naście lat, jak mu się aspiracje rozwiną.
Lepiej żeby się zajął winem albo dupami.


(*) Feta jakby na to dawało się rwać laski - raczej nie, często wręcz przeciwnie. Co prawda jakieś ponad 20 lat temu, ale byłem na olimpiadzie z matmy i na ogłoszeniu wyników i wiem jak to wyglądało. Nie tak.

Etykiety:

2017-04-02

- Co w tym roku robimy z budżetem integracyjnym?
- Jak to co? To co zwykle - poczekamy na ostatnią chwilę i na gwałt wydamy.

:>

Etykiety: ,

2016-09-18

Bo są kurwa rzeczy, które nie powinny zostać zapomniane: Marek Gluziński, pomysłodawca.

http://www.gazetawroclawska.pl/wiadomosci/centrum/a/kazimierza-wielkiego-zamknieta-na-jezdni-trawnik-a-kierowcy-stoja-w-korku-zdjecia,10640463/

Etykiety:

2016-02-26

To jest mój projekt, jest wiele projektów, ale ten jest mój.
Dzięki projektowi zarabiam na życie.

Nie pierwszy projekt, i plan jest, żeby nie był ostatni. Naprawdę się staram.
Zapoprzedni się skończył, poprzedni został skończony, nadszedł kolejny.
Z nowymi zagranicznymi. Całkiem pro. Nie tacy pro jak w komiksie, ale pro jak w profesjonalizm, proaktywność.
Naprawdę się staram nie mieć wyjebanego, być proaktywny. Jak mam widocznie wyjebane, to na profesjonalnego muszę wyglądać ciągle.
Staram się.
Biorę udział w profesjonalnych standupach, na szczęście głos jest chujowy i są ograniczane. Biorę udział w profesjonalnym planowaniu, nie przemnażam na pałę tego co mi się wydaje przez 4, tylko staram się znaleźć jakieś lepsze estymaty.
Tylko kurwa jak dostaję ficzery zależne od drugiej strony które muszę wyestymować, i je wyestymowałem i powiedziałem, że tego to jeszcze nie wiem ale nie będzie to trudne, bo ciężko byłoby to zjebać, to usłyszałem, że na tym etapie projektu wszystkie techniczne rzeczy powinny być wyspecyfikowane. No zajebiście, też tak uważam, ale dlaczego to jest do mnie a nie do kolesia, który tego nie wyspecyfikował?
No i tak wyestymowałem za dużo, więc ficzery zostały obcięte.
Do tego co zostało potrzebuję 3 rzeczy - specyfikacji formatu dla danych (tych od zjebki że specyfikacji nie ma), specyfikacji formatu dla sranych, specyfikacji UI żeby wyrzeźbić dane i srane w kale niebywale.
No specyfikacji sranych też nie mam, więc o tym napisałem, bo robienie ficzera opartego w 2/3 na machaniu rękami może się nagle okazać wyzwaniem.
Źle, nie w tym miejscu gdzie powinienem. Chuj z tym, że tamtego innego nikt nie sprawdza.
No to poprosiłem kolesia od UI, żeby mi przesłał współrzędne napisaów, kolorki, rysunki i tym podobne chujemuje, będzie mi łatwiej rzeźbić.

Ty tylko szkic i on musi nad tym jeszcze popracować.

Ja kurwa też. Naprawdę się staram. Żeby jak tam do nich pojadę nie pozabijać ani ich, ani siebie, i nie mieć widocznie wyjebanego.

Etykiety:

2014-10-23

Idź do parku, weź ze sobą grabie. Zgrab liście na kupę, poprzebijaj ją patykami. Tak wygląda design pattern Kupa Liści, liście to klasy, patyki to sterowanie.



Tylko pamiętaj, schowaj później grabie, bo jak ktoś wkurwiony przyjdzie żeby ci najebać, to lepiej żeby tych grabi jednak nie było w pobliżu.

Etykiety:

2013-07-03

Dzisiaj przywitał mnie komunikat, że FireFox chciałby się zupdejtować do najnowsze, już 22 wersji.

Spoko, ale mnie tknęło - kliknąłem w szczegóły, a tam taki niepozorny ficzer:

Added clipboardData API for JavaScript access to a user's clipboard

WTF - javascript na jakiejś popapranej stronie może mi zaglądnąć do schowka, w którym mogę trzymać cokolwiek, a później wyjebać to w świat? Zacząłem inwestygację, i spec wala się po w3c: http://www.w3.org/TR/clipboard-apis/, ale jakoś nie mam do tego zaufania.

Gugiel na hasło firefox block clipboardData jest wyjątkowo mało rozmowny.

2013-04-04

Wojskowa definicja czasoprzestrzeni to malowanie płotu stąd do obiadu.
Co prawda płotu nie ma, ale dość mocno przypomina to programowanie od teraz do release.

2012-02-04

Zadzwoniła czas jakiś temu moja komórka. Numer się zidentyfikował, odebrałem. Jakaś laś z fuksjowej sieci komórkowej, dawniej inaczej, i że ta sieć przygotowała dla mnie zajebistyczną ofertę, setki minut i w ogóle super i pod jaki adres ma wysłać umowę.
Wic jest taki, że wyrażenie zgody traktuje się jak zawarcie umowy i bla bla bla, a google na hasło umowa zawarta przez telefon wyrzuca wyniki które pokazują co ludzie o tym ogólnie myślą.
No to jak usłyszałem że fuksja przygotowała coś dla mnie, to się pytam jak mogła cokolwiek dla mnie przygotować skoro nie jestem i nie zamierzam być klientem fuksji i jestem klientem innego kolorku?
Laś mnie praktycznei okrzyczała, że mam się nie odzywać i ona mi zaraz wyjaśni, i daje, że tak zajebiście, pare złotych dziennie, i zajebisty telefon do tego i mam dawać adres.
Byłem dalej niezainteresowany, zaczęła widać plan awaryjny, czyli dlaczego. Nie będę tłumaczył lasi że nie przebiją niecałych 17 peelenów na miesiąc płatnych pięćdziesiątakiem co 3 miesiące które i tak mi się odkładają, bo laś była wyraźnie ukierunkowana na usłyszenie sakramentalnego TAK i wywleczenie mi z gardła adresu domowego. Po tekście że ma przestać trenować na mnie techniki sprzedaży bo inaczej to poproszę jeszcze raz o jej nazwisko i zadzwonię do przełożonego strzeliła focha, obraziła się i podyktowała mi nazwisko. Spoko, mam co chciałem.
Tylko się zastanawiam, wtf? Dzwoni do klienta i chce mu coś wcisnąć, nie odpowiada na pytania, prawie krzyczy, tak wygląda cholerna sprzedaż przez telefon? Ciekawe o ile więcej dostają kasy od kasjera w supermarkecie.

Etykiety:

2011-09-13

Kolejne AAAAA które powoduje że bejzbol się otwiera w kieszeni. Polityka czy gospodraka?
W pogoni za głosami młodych wykształconych z wielkich miast (for the record - nie wiem czy jeszcze jestem młody i jak się zalicza do kogoś z wielkiego miasta - po zamieszkaniu czy po urodzeniu) umiłowanie rządzący rzucili toną kiełbasy - zlikwidują papierowy PIT i wszyscy bendom siem rozliczać przez Ynternet.
Ta, wszyscy. Jak na przykład moi rodzice albo teściowie którzy po prostu nie czują potrzeby jedni do mania dostępu do netu, drudzy w ogóle do mania komputera.
Owo zrobienie na rękę skończy się z jednej strony fajnie - więzi rodzinne zostaną pogłębione - bo kto będzie miał rozliczyć rodziców, jak nie ich dzieci? No chyba że dzieci mają rodziców w dupie, więc dopełnienie zbioru młodych wykształconych przecięte ze zbiorem niemających dostępu do netu i/lub komputerów będzie musiało załatwić podatki komercyjnie - jakaś firma podatkowa, albo kupić sobie dostęp do netu - zajebiście, jak się nie jest dopełnieniem przeciętym z. W sumie sami sobie są winni, nie powinni stawiać oporu przed nowoczesnością.
A młodzi wykształceni (tutaj fajnym targetem są ci którzy dopiero zaczęli być wykształceni i jeszcze się nie rozliczali - pierwsze rozliczenie to niezła jazda, ruska mgła i siwy dym, chociaż z roku na rok boli coraz mniej) się obślinią że jest fajnie. Do pierwszej kontroli, jak inteligentnie nie zrobią sobie kopii bezpieczeństwa, albo padnie im komp, dysk, płyta z bekapem, i będą musieli udowadniać, że nie są wielbłądami.
A na drugą rączkę niech narobią rozliczanie z PIT przez pracodawcę, jeden z drugim coś o tym pobredzali, będzie pełna inwigilacja. I rezygnację z gotówki, ale wtedy przynajmniej w końcu może wróci pieniądz kruszcowy.

Etykiety:

2011-09-01

No, zrobiono mi dobrze. Ustawą, więc powinno być mi bardzo dobrze.
Tylko jak w części chwil kiedy jest mi dobrze (w myśl starego góralskiego przysłowia które mówi, że dobre sranie - pół dupczenia) naszła mnie refleksja nad tym, jak mi ma być dobrze.
Wspominałem że mam kredyt, teraz wtrącę że w CHF, wzięty z pełną świadomością huśtawek kursowych i z przekonaniem, że raczej lepiej niż 2.x za to już nie będzie. I zostałem uszczęśliwiony tym, że mogę sobie pójść do banku i powiedzieć, że teraz to ja, ja sam będę przynosił owe CHF i im wpłacał, a nie ci krwiopijcy którzy pożyczyli mi kasę żebym ja, ja sam mógł mieszkać, na mieszkanie. Tylko że co, mówiąc to mam se ukręcić sznur na szyję - jakbym był bankiem, któremu tak zrobiono w brew, to stwierdziłbym, że owszem, mogę, ale nawet nie będę mógł, ale będę musiał płacić te raty sam. Co miesiąc. Jeszcze przez dwadzieścia pare lat (czyli niewiele mniej niż mam teraz). Praktycznie do emerytury. Co miesiąc. Dymać po mieście, szukać CHFów, kupować, nosić, chyba kogoś pojebało. Co miesiąc.
Niech, powiedzmy, byłbym w stanie zaoszczędzić 10 groszy na franku, co i tak nie jest takie pewne, nisza rynkowa jest nisza. Razy powiedzmy 400 franków raty i odsetek, razy strzelmy sobie 25 lat, razy 12 miesięcy w roku daje to oszałamiającą kwotę 12000. No ja cię. Teraz będzie mocne - połowa szacowanej wartości ulgi odsetkowej w tym okresie - odsetek od kredytu które sobie mogę odliczyć od podstawy opodatkowania jest jakieś 5 klocków rocznie, 18% z tego daje właśnie jakieś osiem stów do kafla. Jakoś mnie to nie dziwi, że akurat to co tak fajnie masuje kredytobiorców zostało zlikwidowane.
W sumie jakbym brał na ten czas, kiedy miałbym załatwiać sznurowe formalności nadgodziny, to pewnie wyciągnął bym więcej. 25 lat razy 12 miechów razy powiedzmy optymistycznie 1 godzina na załatwienie daje 300. Lekko poniżej 2 osobomiesięcy. Tak, nawet będąc białą muźiną.
Połowa za założenie sobie na szyję sznura ciągłej obecności albo zamrożenia środków na koncie walutowym, cotrzymiesięcznego dostosowywania wielkości zlecenia stałego, pilnowania aby tam była waluta gotowa do spłaty, a jak będzie jakiś wypadek, wyjast, inny chujwico?
A na zakończenie, mimo wszelkich mądrości typu "kredyt należy brać w walucie w której się zarabia", "różnice kursowe", "spready" i takich tam - przez czas jaki spłacam kredyt LIBOR był na drastycznie niższym poziomie niż WIBOR, wysokość raty była może 2, może 3 razy porównywalna do raty kredytu jakbym go miał w złotówkach, przez cały pozostały czas dzięki niskiej marży (tutaj też nieźle błysnął regulamin banku) i LIBORowi, mimo rosnącego franka płacę mniej i wychodzę na plus.
I tylko człowiek się zastanawia, czy te dobre rady, robienie mu dobrze i tak dalej, to, zajeżdżając Kazikiem, to jeszcze jest głupota, czy już zdrada.

Etykiety: